Czy masaż sportowy jest tylko dla sportowców?

Nie. I chyba sama nazwa trochę nas tutaj oszukuje.

Kiedy słyszymy „masaż sportowy”, łatwo wyobrazić sobie zawodowego biegacza, kolarza albo piłkarza schodzącego właśnie z boiska.

Tymczasem żeby porządnie zmęczyć mięśnie, naprawdę nie trzeba mieć numeru startowego na koszulce.

Wyobraź sobie, że przyjeżdżasz na weekend w góry. W sobotę robisz 25 kilometrów, kilka solidnych podejść i po ośmiu godzinach wracasz do hotelu. Nogi są ciężkie, stopy dostały swoje, a jutro chciałbyś jeszcze normalnie funkcjonować.

Czy jesteś sportowcem? Niekoniecznie.
Czy wykonałeś duży wysiłek fizyczny? Zdecydowanie.

Podobnie może być po 80 kilometrach na rowerze, pierwszym treningu po kilku miesiącach przerwy, całym dniu na nartach czy intensywnym weekendzie na kajaku.

I właśnie dlatego wolimy patrzeć nie na etykietę człowieka, ale na jego sytuację.

Masaż sportowy nie oznacza również, że masażysta musi teraz rzucić się na Twoje uda i ugniatać je z całej siły. Charakter zabiegu powinien zależeć od tego, co robiłeś, kiedy skończyłeś wysiłek, jak się teraz czujesz i co zamierzasz robić później. I tym między innymi różni się masaż sportowy od pozostałych.

Turysta, który właśnie zszedł z gór i jutro odpoczywa, może potrzebować czegoś innego niż rowerzysta, który następnego ranka chce przejechać kolejne 60 kilometrów. Jeszcze inaczej podejdziemy do osoby, która dopiero za kilka godzin wystartuje w zawodach.

Nie zaczynamy więc od pytania: „Czy jesteś sportowcem?”.
Bardziej interesuje nas: „Co robiłeś i co czeka Cię później?”.

Z naszej praktyki

To szczególnie dobrze widać w miejscowościach turystycznych jak Gródek nad Dunajcem. DO Małej Mariny często przyjeżdża osoba, która przez cały tydzień pracuje przy komputerze, a w sobotę zrobi wysiłek, do którego jego organizm nie jest przyzwyczajony.

I paradoksalnie właśnie taki „weekendowy sportowiec” może wymagać od masażysty sporo uwagi. Nie dlatego, że jego mięśnie są inne niż mięśnie zawodowca, ale dlatego, że obciążenie było duże w stosunku do tego, do czego jest przyzwyczajony.

Dlatego jeśli po całym dniu w górach pomyślisz:

„Masaż sportowy? Przecież ja nie jestem sportowcem…”

to być może zadajesz niewłaściwe pytanie.

Nie musisz być sportowcem, żeby mieć za sobą sportowy wysiłek.

Taki właśnie masaż realizujemy w Layli jako „Aktywny wypoczynek„.

Temu tematiwo poświęcamy również cykl artykułów o masażu sportowym w Magazynie Layla (Nr2)

Mariusz Szczecina
O autorze

Mariusz Szczecina

Twórca Layli i Magazynu Layla. Uczę się zawodu technika masażysty, regularnie rozwijam swój warsztat poprzez praktykę, szkolenia i pracę z różnymi technikami masażu. W tekstach Layli próbuję przekładać wiedzę, badania i doświadczenia z gabinetu na prosty i praktyczny język.

Poznaj mnie i zobacz, skąd biorę wiedzę →

Podobne wpisy

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *